Granica między kreatywnością a kompromitacją.

Każdy przedsiębiorca marzy o tym, by jego firma wyróżniała się na tle konkurencji. Czasem jednak w pogoni za oryginalnością łatwo się zagubić. Efekt? Nazwy, które rzeczywiście trudno zapomnieć, choć ich twórcy najchętniej wymazaliby je z pamięci odbiorców.

Znaczenie nazwy dla wizerunku firmy

Nazwa to nie tylko zestaw liter składających się na słowo. To pierwszy komunikat, jaki firma wysyła do swoich odbiorców, którym buduje wrażenie, sugeruje charakter działalności i zachęca (lub zniechęca) do skorzystania z oferowanych usług. Czasem wystarczy drobny szczegół, by dobra nazwa stała się nietrafioną. Nieodpowiednie skojarzenie lub nietrafione słowa mogą spowodować, że odbiorcy nie zapamiętają marki albo będą ją kojarzyć w sposób niezamierzony przez twórców. W efekcie firma może stracić na wiarygodności i profesjonalizmie oraz może stać się obiektem hejtu. Warto również dodać, że rebranding nie zawsze zda egzamin, a odbudowanie reputacji może okazać się procesem drogim i czasochłonnym. Dlatego tak istotne jest, by tworzona nazwa była przemyślana i dobrze dobrana.

Każdy nieraz spotkał się ze źle dobraną nazwą. Wystarczy wycieczka do drogerii i rzut okiem na szafy z kosmetykami, najprawdopodobniej znajdzie się tam włoska marka kosmetyczna „Pupa Milano”, która w tłumaczeniu z włoskiego to lalka, jednak w Polsce jej odbiór jest skrajnie odmienny. Nie trzeba jednak szukać przykładów zza granicy, na „naszym podwórku” wpadek z nazwami nie brakuje. Poniżej kilka z nich:

  • „Kupska” to nazwa firmy z wyrobami garmażeryjnymi, która wywodzi się od nazwiska założycielki (Małgorzaty Kupskiej), jednak bez znajomości tej informacji odbiór nazwy nie jest zbyt pozytywny.
  • Ośrodek Szkolenia Kierowców „KRAK – SA” z jednej strony nawiązuje do lokalizacji przedsiębiorstwa (Kraków), ale gdybyśmy spojrzeli na to jeszcze raz, to istnieją duże szanse na przeczytanie słowa KRAKSA – kiepski wybór na naukę jazdy,
  • Spółdzielnia inwalidów „Zryw” to przejaw lekko niefortunnego doboru słów i skojarzeń,
  • „Skór-wiel” było przez krótką chwilę oficjalną nazwą firmy z odzieżą skórzaną produkowaną w Wieluniu. Na szczęście przedsiębiorstwo w porę się opamiętało i dziś firmę znajdziemy pod hasłem „Skóry Wieluń”,
  • Zakład pogrzebowy „ZAKOPANE” tutaj znowu pojawia się nawiązanie do miejscowości, a nie zastanowienie się nad drugim dnem i odniesienie nazwy w stosunku do oferowanych usług.

Jak uniknąć wpadki przy nazywaniu biznesu?

Bardzo ważnym etapem tworzenia nazwy jest spojrzenie na nią z zewnątrz. Warto zastanowić się, czy osoba, która zobaczy ją po raz pierwszy, zrozumie nasz zamysł i odbierze ją zgodnie z intencją. Przed ostatecznym wyborem dobrze jest przeanalizować rynek: sprawdzić jakie nazwy już funkcjonują oraz jakie motywy pojawiają się najczęściej. W ten sposób unikniemy nieświadomego powielenia treści oraz łatwiej będzie nam znaleźć lukę w rynku namingu, dzięki czemu wzrastają szanse na stworzenie autorskiej nazwy godnej zapamiętania. Należy również zwrócić uwagę na wydźwięk kulturowy i językowy, upewnić się, że nazwa nie ma nieodpowiedniego znaczenia, nie rymuje się w niefortunny sposób oraz brzmi dobrze także w wersji przetłumaczonej. Przy nadawaniu nazwy równie istotny jest aspekt prawny. Przed rejestracją firmy trzeba sprawdzić w bazach Urzędu Patentowego RP, EUIPO, czy wybrane określenie nie jest zastrzeżonym znakiem towarowym. Dodatkowo należy zweryfikować dostępność domeny internetowej oraz kont w social mediach, aby zapewnić spójność wizerunkową.

Nadanie firmie nazwy to znacznie więcej niż ćwiczenie na kreatywność. To strategiczna decyzja, która może zaważyć na wizerunku całego przedsiębiorstwa. Choć oryginalność jest pożądana, należy pilnować, aby nie przekroczyć granicy między pomysłowością a niefortunnością. Zła nazwa może wzbudzać śmiech, wywołać negatywne skojarzenia, ale i zagrozić rozwojowi firmy. Dlatego w procesie namingu warto poświęcić czas na analizę i konsultację pomysłów. Ostatecznie dobra nazwa to nie tylko chwytliwe słowo, ale i fundament udanego biznesu.